
- Dowiemy się co się stało – powiedziała wiedźma. .
Wszystko co wiedziałam na jego temat.. Cześć, Zoey!. Romanow.... - To się chyba da zrobić.. - Cholera. To… moja kolacja. Lepiej wyjmę ją z piekarnika, nim włączy się alarm pożarowy. Poczekaj chwi… to znaczy, masz ochotę…? – Odetchnęła głęboko, żeby się uspokoić. Nie przywykła do takiego skrępowania w czyjejś obecności. – Wejdź, proszę. Zaraz wrócę.. Odwróciłam się z niedowierzaniem do Ivy. Miała tak nieruchomą twarz, jak czułam, że nieruchoma jest moja. FBI?. - Wezwę policję - wycedziłam jakoś. Miałam urywany, płytki oddech i wilgotne dłonie..